Biuletyn Federacji

Polonijnych Organizacji Medycznych

Nr 16/2004 (34) grudzień 2004

Wydanie internetowe

Do poprzeniego numeru Biuletynu

W dzisiejszym numerze

 Spotkanie z okazji 10-lecia Federacji Polonijnych Organizacji Medycznych – Kiszyniow, 24.09.2004 – 26.09.2004 – oficjalny program Konferencji

 Międzynarodowa Konferencja w Kiszyniowie – Andżela Bogucka

 Spotkania z Mołdawią – Janusz Kasina

 Wieczór Chopinowski w Bielcach – Andżela Bogucka

 15-lecie Polskiego Stowarzyszenia Medycznego na Litwie – Piotr Konopka

 Minisymposium ”Ethical dilemma in modern medicine” – Jan Borowiec

 Deklaracja w sprawie organizacji 6 Swiatowego Kongresu Polonii Medycznej- Jan Borowiec

Spotkanie z okazji 10-lecia Federacji Polonijnych Organizacji Medycznych Konferencja: Kształcenie specjalizacyjne i pospecjalizacyjne lekarzy w różnych krajach Kiszyniów, 24.09.2004 – 26.09.2004

PROGRAM SPOTKANIA: 23.09.2004-czwartek Przyjazd, zakwaterowanie (w hotelu „Institutul muncii” ul: Zimbrului 10) 9:00-19:00 Rejestracja uczestników (w hotelu 17:00-19:00 zwiedzanie Kiszyniowa: 19:00 Koncert 24.09.2004-piatek 7:30 –16:00 Zwiedzanie Moldawii wyjazd na wycieczki do Sorok, Starego Orheju, Kapriany, piwnic Krikowa albo Milestii Mici (do wyboru)

17:00-21:00 -Uroczystość otwarcia Konferencji (budynek Departamentu Mniejszości Narodowych, ul: A: Mateewicz, 109/1, wyjazd autobusem z hotelu o godzinie 16:30)

Wyklad inauguracyjny: „10-lecie Federacji Polonijnych Organizacji Medycznych” Dr hab. Jakub Bodziony, prezes Federacji Wystapienia gosci oficjalnych Koktail powitalny, Spotkanie z mołdawską Polonią 25.09.2004 – sobota 9:00-9:45 –Wystąpienia zaproszonych gosci: (sala konferencyjna hotelu) 9:45-13:15 I sesja naukowa: „Ksztalcenie specjalizacyjne i pospecjalizacyjne lekarzy w roznych krajach, ksztalcenie przez internet:” Moderator: dr hab. Jakub Bodziony „DocEdu – internetowy system edukacyjny dla lekarzy i studentów medycyny” Dr hab. Jakub Bodziony, Homburg-Saar, Niemcy „Kształcenie podyplomowe lekarzy w Mołdawii” Prof: dr hab:Witali Rewenko, Uniwersytet Medyczny, Kiszyniów, Moldawia „Kształcenie podyplomowe lekarzy w Polsce” Dr hab. Bożena Pietrzykowska, Instytut Psychiatrii i Neurologii w Warszawie „Działałność AMOPF-u w ramach kształcenia lekarzy – przeszlość i nowe perspektywy” Dr Ewa Teslar, Paryz, Francja „Ksztalcenie lekarzy rodzinnych na Zakarpaciu (Ukraina)” Dr hab. A. Pułyk, Uniwersytet Medyczny, Użgorod „Ksztalcenie podyplomowe lekarzy w Gruzji” Dr Tatiana Kurczewska, Tbilisi, Gruzja

2

Ustawiczne doskonalenie zawodowe lekarzy w Warszawskiej Izbie Lekarskiej – od idei do praktyki Dr Krzysztof Schreyer, OIL, Warszawa

13:00 -13:15 – Podsumowanie I sesji – Dr hab. Jakub Bodziony

13:15 – 14:15 Przerwa obiadowa

14:15 – 14:50 II Sesja naukowa Moderator: dr hab. Jan Borowiec Rola lekarza rodzinnego w srodowiskowym modelu psychiatrycznej opieki medycznej Dr hab. Bozena Pietrzykowska, Instytut Psychiatrii i Neurologii w Warszawie Chirurgia serca u osiemdziesieciolatkow – aspekty medycznospoleczne Dr hab. Jan Borowiec, Department of Cardiothoracic Surgery, Uppsala University,

14:50 – 16:00 III Sesja naukowa: „Nostryfikacja dyplomu lekarza i praca poza krajem kształcenia” Moderator: dr Janusz Kasina, Sztokholm „Nostryfikacja dyplomu lekarza i praca w Skandynawii” Dr Janusz Kasina, Sztokholm „Problemy uznania kwalifikacji zawodowych w medycynie u osob pochodzacych z krajow nowoprzyjetych do EU” Doc: dr hab: Jozef Grabski, Niemcy „Nostryfikacja dyplomu lekarza i praca w Kanadzie i USA” Ryszard Kowalewski MD, Ph:D, FRCPC, Clinical Associate Professor 16:00-19:30 Jubileuszowe zebranie Rady Federacji Polonijnych Organizacji Medycznych (w malej sali konfer: hotelu) 20:00 Bankiet (w sali bankietowej hotelu) i zakończenie konferencji 26.09.2004 – niedziela Dalszy ciąg zwiedzania Moldawii/wyjazd do domu

3

Międzynarodowa Konferencja w Kiszyniowie

Polskie Towarzystwo Medyczne w Mołdawii wspólnie z Federacją Polonijnych Organizacji Medycznych zorganizowali Międzynarodową Konferencje Medyczną z okazji 10-lecia Federacji Polonijnych Organizacji Medycznych na temat:

„Współczesne metody kształcenia i warunki pracy lekarzy polonijnych ze szczególnym uwzględnieniem krajów Europy Wschodniej”.

Konferencja odbyła się w dniach 24 – 26 września 2004 roku w Kiszyniowie. W Konferencji uczest-niczyli: prezes Federacji – dr Jakub Bodziony, wprezes – dr Jan Borowiec, prezes i wiceprezes przedostatniej kadencji – dr Janusz Kasina i dr ETeslar, lekarze polonijny z Francji, Niemiec, Kana-dy, Szwecji, Ukrainy, Gruzji, Mołdawii, a także koledzy z Polski.

24 września o godzinie 17.00 w budynku Departa-mentu Mniejszości Narodowych w Kiszyniowie odbyło się uroczyste otwarcie Konferencji. Lekarzy Polskich i Polonijnych przewitali Jego Excelencja Ambasador RP w Mołdawii Piotr Marciniak,

pan Senator RP Jerzy Wojciech Pawłowski, Kierowniczka Ośrodku Współpracy z Polonią Medyczną

dr Bożena Pietrzykowska, dr Jakub Bodziony Prezes Federacji Polonijnych Organizacji Medycznych, prezes PTM w Mołdawii dr Augustyn Zagórski i prezes regionalnej grupy Bielcy PTM w Mołdawii

dr Andżela Bogucka.

Pan Ambasador złożył życzenia z okazji 10 lecia Federacji, pogratulował tak symbolicznie wybrane-mu miejscu obchodów tego wydarzenia, życzył owocnych obrad i polecił uczestnikom zwiedzić za-bytkowe zakątki Mołdawii. Pan Senator Pawłowski, który z zawodu jest lekarzem, również zlożył ży-czenia z okazji 10 lecia, mówił o tym jak aktualny jest temat Konferencji i życzył dalszych sukcesów w działałności Federacji i owocnych obrad konferencji.

Pani doktor Bożena Pietrzykowska przeczy-tała list od Prezesa Naczelnej Izby Lekar-skiej w Warszawie dr Konstantego Radziwiłła, w którym Pan Prezes docenia dziesięcioletnią działalność Federacji dla rozwoju i integracji Po-lonii Medycznej i życzy dalszych sukcesów w jej działalności.

Dr Jakub Bodziony na wykładzie inauguracyjny przedstawił działalnośc Federacji w ciągu ostatnich dziesięciu lat. Prezesi Augustyn Zagórski

i Andżela Bogucka icewa

4

opowiadali o Polskim Towarzystwie Medycznym w Mołdawii, mówili o tym jak symbolicznie jest wybra-ne miejsce obchodów dziesięciolecia Federacji.

Po przemówieniach uczęstników Konferencji przewitały dzieci z Domu Polskiego w Bielcach, członkowie zespołu wokalnego”Jaskółki” i zespołu tanecznego „Krokus” którzy śpiewali piękne polskie i mołdawskie pieśni i tańczyli mołdawskie i polskie tańce narodowe. Występ dzieci bardzo spodobał się lekarzom polo-nijnym i dzieci zostały zaproszone do Szwecji.

Następnego dnia, 25 września na sali konferencyjnej Hotelu „Institutul Muncii”odbyła się Konferencja

w 3 sesjach naukowych. Uczęstników konferencji przewitali Wiceminister Służby Zdrowia Pani Larysa Katrinicz, przedstawiciel Ambasady RP w Kiszynio-wie Pan Jegor Bugaj, Kierownik katedry kształcenia podyplomowego AM w Ki-szyniowie, profesor Witali Rewenko.

Po podsumowaniu i zakończeniu

Konferencji, odbyło się posiedzenie

Rady Federacji.

Wieczorem przy akompaniamencie słynnej orkiestry „Mugurel” odbył się bankiet pożegnalny.

26 września uczęstnicy po kolei wyjeżdżali do swoich krajów, z przyjemnością wspominając wycieczkę

do Starego Orheju – zabytkowym muzealnym zakątku Mołdawii

i mamalydze, ktora im bardzo smakowała.

A. Bogucka.

Spotkanie z Mołdawią.

Lot z Krakowa do Wiednia nie różnił się od żadnego innego lotu. Po krótkiej przerwie czekał mnie jednak przedsmak spotkania z Mołdawia. Turbośmigłowy samolot należący do Air Moldova był już nie pierwszej młodości. Widać to było po łatanych kawałkami blachy poszyciu skrzydeł i zużytym wnętrzu. W samolocie, mieszczącym mniej niż 30 osób, leciało z Wiednia do Kiszyniowa 9 pasażerów. Jak się potem okazało, poza mną leciał też nieznany mi wcześniej polonijny kolega – Ryszard Kowalewski, anestezjolog i zarazem zapalony jazzman z Kanady. Pocieszając się tym, że podobno samoloty turbośmigłowe są bardziej niezawodne od odrzutowych, pogrążylem się w czytaniu prasy. Lotnisko w Kiszyniowie przywitało nas rozrzuconymi po całym terenie wrakami starych, częściowo rozmontowanych samolotów. Na całym lotnisku nie było żadnego innego samolotu poza samolotami Air Moldova. Po za-płaceniu 60 Euro za wizę mołdawską mogliśmy z nowo poznanym kolegą przekroczyć granicę. Jako że wyjście było zamknięte, wyszliśmy wejściem. Dla wszelkiej pewności zostaliśmy, wraz z naszym bagażem, poddani kontroli detektorami metalu, czy aby nie wynosimy z samolotu jakichś niebezpiecznych przedmiotów. Budynek lotniska wyglądał miło, schludnie, był wielkości budynku lotniska w Krakowie. Z dużą radoscią zobaczyliśmy, że czekają na nas dwie przewodniczki – dr Andżela Bogutska oraz jej polonijna koleżanka –

5

Tanea, lekarka studiujaca anglistyke. Podróż z lotniska do miejsca naszego zakwaterowania, hotelu ”Instytut Pracy” trwała około 30 minut. Tak droga jak i zabudowania podmiejskie, a w końcu sam hotel przypominały obrazy z dzieciństwa – Polskę z lat 60. Wszystko wokól było schludne, malownicze, nieco odległe, a zarazem znajome i bliskie.

Po rozlokowaniu się w hotelu, przejrzeniu map i folderów zaczęliśmy zwiedzanie Mołdawii. Pierwszym naszym celem byly, położone około 20 kilometrów na pólnocny wschód od Ki-szyniowa, piwnice w Milestii Mici. Piwnice, w których przechowuje się wspaniałe mołdaw-skie wina umiejscowione są w kilku starych, choć niejednokrotnie wciąz działajacych kopal-niach kamienia. Najbardziej znanymi są piwnice w Krikowa i w Milestii Mici. Zwiedzanie podziemi odbywa się samochodem, który przemierza kilkaset metrów, czasem kilka kilomet-rów między kolejnymi, wartymi zobaczenia, częściami kopalni. W Milestii Mici jest około

50 kilometrów podziemnych korytarzy. W odciętch od reszty kopalni szybach przechowywa-ne są ułożone na wyciętych w kamieniu półkach, znamienite wina. Najstarsze z nich maja po-nad 40 lat. Dziesiątki dębowych beczek, mieszczących każda po kilkanaście tysięcy litrów wina, oraz dziesiątki tysięcy podpisanych i starannie uszeregowanych butelek robi duże wra-żenie. Przyciemnione oświetlenie, chłód, pięknie wycięte w skałach ściany, a w nich wnęki i półki, dopełniają nastroju.Spacerując wśród butelek wina nabiera sie stopniowo nieodpartej checi spróbowania składowanych tam trunków. Wiedząc o tym gospodarze piwnic, organizu-ją poczestunki połączone z degustacja prowadzoną przez miejscowych znawców win. Degustacja odbywa się w jednej z kilku olbrzymich podziemnych sal, których nastrój sprzyja zadumie i zachęca do oddania się w objęcia Ba-chusa. Niestety ostatnia, planowana tego dnia, degustacja dobiegała już końca.

Nie pozostało nam więc nic innego jak opuścić Milestii Mici i zaplanować degustacje wina

w jednej z restauracji w Kiszyniowie.

Resztę popoludnia spędziliśmy na spacerze po centrum pólmilionowego Kiszyniowa i opowieś-ciach o dalszej i bliższej historii Mołdawii. Pomimo, że Kiszyniów liczy już 500 lat, centrum wygląda jak w wielu nowopowstałych miastach – jest to szeroka, dwupasmowa ulica. Wzdłuż głównej ulicy mieszczą sie budynki rządu, par-lament, pałac prezydenta i siedziby innych urzę-dów państwowych. Między budynkami jest dużo wolnej przestrzeni. Takie rozwiązanie centrum sprawia, że nie ma tam domów mieszkalnych, sklepów i retauracji, a zatem nie ma poczucia, że to jest właśnie centrum życia Kiszyniowa i całej Mołdawii.

Ruch samochodowy jest znaczny. Obok będą-cych w zdecydowanej przewadze starych Lad

i Wołg nadspodziewanie dużo jest nowych, du-żych samochodów klasy Mercedesa i BMW.

Tak wlaśnie, według naszych gospodarzy, wy-gląda podział Mołdawii. Niewielka część ludzi ma olbrzymie pieniądze, które są najczęściej wynikiem odgórnie sterowanej prywatyzacji lub prowadzenia interesów, o których bezpieczniej jest nie wspominać. Reszta ludzi żyje na pog-raniczu biedy. Klasa średnia prawie nie istnieje. W okolicach glównej ulicy jest wiele miłych, zadbanych parków, w graniczących z nią dzielnicach przeważaja budynki z lat 50- tych do

6

80-tych. Najstarsze domy maja około 100 lat. Do najładniejszych budowli należą wzniesione na przełomie XIX i XX wieku Cerkiew Przeobrażenia, Muzeum Narodowe Sztuk Pięknych, Muzeum Etnograficzne oraz Sala Organowa. W wielu miejscach przebiegają prace renowa-cyjne budzące nadzieję na to, że z kazdym rokiem Kiszyniow będzie wyglądał schludniej

i dostatniej.

Wieczór spędzony w tradycyjnej mołdawskiej restauracji był przeżyciem zarówno towarzys-kim, kulinarnym jak i kulturalnym. W miłym towarzystwie gospodarzy mołdawskich spędzi-liśmy kilka godzin racząc się mamalyga, rybami z Dniestru i innymi produktami ziemi moł-dawskiej. Długą dyskusję uprzyjemniało świetne wino, za którym tęskniliśmy już od kilku godzin i ludowa muzyka w wykonaniu miejscowego zespołu muzycznego.

Nastepny dzień pobytu w Moldawii spędziłem na podróży do położonych o 180 km na północ od Kiszyniowa Sorok. Biorąc pod uwagę, że powierzchnia Moldawii wynosi 33 700 km2, była to podróż przez ponad pół Mołdawii. Celem podróży było nie tylko odwiedzenie jednego z najciekawszych zabytków Mołdawii – twierdzy w Sorokach, ale też zobaczenie i wczucie się w atmosferę wsi mołdawskiej. Droga, choć niezbyt równa była szeroka i wygodna, wsie niezbyt bogate, ale zadbane, pola i dziesiątki sadów nie wszędzie w pełni zagospodarowane. Chociaż Mołdawia z okien samochodu wyglądala malowniczo, okazało się, że problemem wsi jest bieda i wyludnienie. Na wsiach pozostały w większosci starsze osoby. Bardzo wielu mołdawian wyjechało do miast, jeszcze więcej za granicę. Kraj, który kiedyś był, jak mołda-wianie wspominają ”sadem i ogrodem” Związku Radzieckiego, w znacznej części leży dzisiaj odłogiem. Brak jest pieniędzy i, na pozór paradoksalnie, ludzi do pracy.

Innym problemem hamujacym rozwój kraju jest wszechobecna korupcja i kontrola nieomal każdej działalności przez organizacje o charakterze mafijnym.Wiele przedstawionych mi przykładów można streścić w jednym. Zbierano pieniądze na odnowę narodowego skarbu – klasztoru Kapriana. Pieniądze były wpłacane do banku należącego do syna Najważniejszej Osoby. Firma, która miała prze-prowadzić odnowę należała też do syna Najważniejszej Osoby. Przy końcu zbiórki powstały wątpliwości, w jaki sposób rozliczyć wydane pieniądze. Nie zadawano jednak zbyt wielu zbędnych pytań.

Przemierzając Mołdawie, zau-ważyłem, że większość domów jest nieotynkowana, ma kon-strukcje żelbetową, wypełnioną żółtawymi kostkami. Od lat naj-częściej stosowanym i stosun-kowo łatwo dostępnym mate-riałem budowlanym w Mołda-wii jest miękki kamień wapien-ny. Złoża kamienia zalegają na tyle płytko, że można je w wielu miejscach łatwo eksploatować drążąc w nich korytarze. Po wydobyciu kamienia na powierzchnię wycina się z niego odpowiednie bloki. Poszczególne bloki kamienne łączone są cementową lub glinianą zaprawą. W ten sposób budowanych jest wiele domów zarówno parterowych jak i wielopiętrowych. Inna technika budowlana, która też jest szeroko rozpowszechniona, szczególnie na wsi mołdawskiej, to budowa domow z mieszaniny gliny i słomy. W ten sposób wznoszone są domy parterowe, które w miarę potrze-

7

by, w ciągu paru tygodni, można bez problemu przebudować czy rozbudować. Obie technolo-gie budowy domow są tanie, proste i ekologicznie doskonałe.

Dojeżdżając do Sorok kierowca zatrzymał się przed otwartym szlabanem obok jednopięt-rowej policyjnej wieżyczki obserwacyjnej. Na pytanie dlaczego zatrzymujemy się, nieco zdzi-wiony kierowca odpowiedział – ”jak to dlaczego, przecież dojeżdżamy do miasta”. Tak to so-wiecka przeszłość zmieszała nam się przez chwilę z teraźniejszością.

Soroki to 20 000-tysięczne miasto, które dzisiaj ma 2 atrakcje – XVI-wieczną twierdzę oraz położone na górującym nad miastem wzgórzu osiedle miejscowych Cyganów, o których mieszkańcy miasta mówią z wyraźnym przekąsem. Twierdza to w sumie dobrze zachowane ruiny, w których widać ślady dawnej świetności. Osiedle to nigdzie więcej przeze mnie w Mołdawii nie widziany przepych – olbrzymie kilkupiętrowe rezydencje z kolumnami i kolo-rowymi zdobieniami.

Pierwsze wzmianki historyczne o fortyfikacjach na terenie dzisiejszych Sorok wywodzą się ze średniowiecza. Wtedy to genueńczycy wznieśli twierdzę Olchiona. Po jej zburzeniu, w jej rui-nach szukali schronienia mołdawscy biedacy – ”saraki”. Stąd wywodzi się dzisiejsza nazwa miejscowości. Obecna twierdza wzniesiona została przez króla Mołdawii Stefana Wielkiego, dla obrony miasta i brodu przed Turkami. Pierwsze wzmianki o niej pochodzą z roku 1499, kiedy to zawarta została umowa pokojowa między Polska a Mołdawia. Syn Stefana Wielkie-go, Piotr Raresz, przebudował fortyfikację z dębowych na kamienne. Przebudowa rozpoczęła się w roku 1543 i trwala 2 lata. Po zakończeniu budowy stacjonował w warowni garnizon li-czący 600-700 żołnierzy. W ciągu następnych 150 lat twierdza byla grabiona i palona kolejno przez Wołochów, Transylwanczyków i Kozaków pod dowództwem Tymona Chmielnickie-go.Począwszy od roku 1692 Soroki były przez 7 lat w rękach Polaków, którzy znacznie twier-dzę przebudowali i umocnili. Wzmocnione mury o grubości 3 metrów i wysokości 25 metrów były nie do pokonania. Kule armatnie, zamiast kruszyć mury, grzęzły w miękkim wapieniu. Poza wzmocnieniem murów, wojska polskie otoczyły warownie głębokimi fosami i przy-gotowując się do dłuższego oblężenia, zbu-dowały studnie, zachowaną do dzisiaj na dzie-dzińcu warowni. O solidności tak przebudo-wanej fortecy świadczy fakt, że 2 tysiące pol-skich żołnierzy przetrwało 6-tygodniowe oblężenie liczącej 55 tysięcy żołnierzy armii mołdawsko-tureckiej. W roku 1699, na mocy karlowickiego traktatu pokojowego, Polacy opuścili twierdzę w Sorokach. Prawie 40 lat później warownia została zdobyta, ograbiona

i zniszczona przez polski oddzial pułkownika Kapnista. Potem już nigdy nie została odbu-dowana. Kiedyś pewno był to sukces militarny, dzisiaj, bedąc w Sorokach, chce się powie-dzieć – szkoda……

Pomimo, że twierdza jest dzisiaj ruiną, jest to jednak ruina wyjątkowo dobrze zachowana.

Fosy obronne i zabudowania wewnątrz fortecy zniknęły, ale mury są prawie nienaruszone. Pięć baszt z otworami strzelniczymi, charakterystyczną dla ówczesnej polskiej sztuki budowlanej, kwadratową studnią i ślady po kulach w murach obronnych budzę fantazje

o polskich wojskach, które kiedyś tutaj stacjonowały.

Rozmowa, z pełnym pasji i oddania kustoszem sprawującyn opieke nad twierdzą, przybliżyła nam jej historię. Spacer po szczycie murów dostarczył nam wspaniałych widoków miasta, Dniestru, przeprawy promowej przez Dniestr i leżących za nim Dzikich Pól, po których nasi przodkowie uganiali za Kozakami i Tatarami.

8

Po drodze z Sorok wstąpiliśmy do dwóch klasztorow prawosławnych. Pierwszy z klasztorów był polożony tuż koło Sorok i okazał się być jedynie dwoma otworami w pionowej skale ograniczającej zalesiony wąwóz. Drugi leżał w miejscowości Tipova, do której jechaliśmy drogą gruntową przez zapadłe, choć bardzo malownicze wsie. Miedzy dwoma kolejnymi wsiami zatrzymali nas policjanci i sprawdzili kto, dokąd jedzie i co ma w bagażniku. Kierowca zauważyl pytanie w moich oczach i wyjaśnil: ”nicziewo, normalna priewierka dokumientow”.

Kl asztor w Tipova jest pięknie położony na, a raczej w wysokim i stromym brzegu Dniestru. Zabudowania składają się z trzech cerkwi i szeregu cel klasztornych wykutych w wapiennych skałach. Pomieszczenia klasztorne,chociaż dzisiaj mocno zrujnowane, dają obraz tego jak mogły wyglądać w latach świetności. Prace archeologiczne przeprowadzone w okolicach Tipova wskazują na to, że historia klasztoru sięga XII wieku. Klasztor został wzniesiony na polecenie arcybiskupa Visariona Puiu jako jedna z pierwszych rumuńskich świątyń. Po kilku-set latach rozkwitu został opuszczony i dopiero w roku 1776 mnich Bartolomeu Ciungu za-cząl go na powrót odbudowy-wać. Od tego czasu kompleks cerkwi i pomieszczeń dla mni-chów funkcjonował aż do poło-wy zeszlego stulecia. Wedlug podań, wlaśnie w tym miejscu mołdawski król Stefan Wielki brał ślub z jedną ze swoich ko-lejnych żon. W okolicach klasz-toru położony jest piękny ka-nion rzeki Tipowa ze wspania-łymi wodospadami. Z kanionu prowadzi wejście do groty, w której, według innego podania, pochowany jest Orfeusz.

Widok na drugi brzeg i zakola Dniestru jest w Tipova jeszcze bardziej urokliwy niż w Soro-kach. Lekko pofalowane, roz-ległe Dzikie Pola i położona za Dniestrem wieś budzą nie tylko rozmyślania o pieknie przyrody i odległej przeszłości, ale też o teraźniejszości. Na drugim brzegu leży nie uznana oficjal-nie przez nikogo Republika Za-dniestrzańska. Jest ona formal-nie częścią Mołdawii, ma jed-nak własne wojsko, policje, gnice, walutę, rząd, sądy, czylwszystkie atrybuty związaz istnieniem

stwa. Tereny te zamieszkane były głównie przez Rosjan, którzy pracowali w dużych zakładach przemyslu zbrojeniRzeka stanowiła naturalną granicę, linię obronną na wypadek wojny. Dlatego też na wschonim, a nie na zachodnim brzegu Dniestru był przemysł, garnizony wojskowe, drogi i mny z dużą ilością broni. Na poczatku lat 90-tych, kiedy Mołdawia stała się niepodległym pa ra-i ne niezależnego pań-owego. d-agazy-ń-

9

stwem, mieszkąjacy za Dniestrem Rosjanie utworzyli odrębne panstwo. Po kilku miesiącach walk, zabiciu kilkuset żołnierzy i cywilów powstało status quo, które jest trudne do zmienie-nia. Na pytanie o to jak samodzielnie może egzystować państwo o powierzchni ok. 1/20 Moł-dawii, w którym głównie jest przemysł zbrojeniowy i garnizony wojskowe, padła prosta opowiedź. Rosja nie uznaje Republiki Zadniestrzanskiej, ale jej istnienie jest dla Rosji, ze względów militarnych i etnicznych, wygodne. Mołdawia natomiast nie ma dość siły na tożeby podporządkować sobie tereny za Dniestrem, na których podobno jest kilkakrotnie więcebroni i innego sprzętu wojskowego niż w całej pozostałej Mołdawii. No, a sama Republika Zadniestrzańska żyje, według Mołdawian, z handlu starymi zapasami i z produkcji nowbroni. Broń ta wprawdzie nie jest nowoczesna, jednak zawsze znajduje kupców gotowych za nią zapłacić.

Wyprawa do Sorok minęła nie tylko na rozmowach o przyrodzie, historii i polityce. Rozma-wialiśmy też o życiu w Mołdawiii i o polonii mołdawskiej. Mołdawia jest państwem wielona-rodowym. 2/3, spośrod 4 milionów ludności, to Mołdawianie. Największe grupy mniejszoś-ciowe to Ukraińcy i Rosjanie, którzy stanowią po 13% ludności Mołdawii. Pozostali to Ru-muni, Turcy, Bulgarzy, Bialorusini oraz kilkanaście mniejszych grup narodowościowych. Polonia mołdawska liczy około 20 tys osób, jest dobrze zorganizowana i bardzo aktywna.

W Mołdawii działa kilka organizacji polonijnych, z których najbardziej znaczącymi są Zwią-zek Polaków w Kiszyniowie, Liga Polskich Kobiet, Polskie Towarzystwo Medyczne w Moł-dawii, Stowarzyszenie „Dom Polski” w Bielcach oraz Koła Polskich Rodzin w polskich wioskach. Organizacje te współpracują ze soba w ramach Federacji Polonijnych Organizacji. Stowarzyszenie „Dom Polski” w Bielcach wydaje gazetę w języku polskim i ma swój pro-gram radiowy „Polska Fala”. W Kiszyniowie naucza się w języku polskim w liceum polsko-rosyjskim oraz na Uniwersytecie, gdzie działa katedra polonistyki. Ponadto w Bielcach, przy Domu Polskim działa biblioteka polska oraz organizowane są kursy języka polskiego.

W polskich wioskach pracują nauczycielki, ucząc dzieci i mlodzież polskiej mowy.

Corocznie w maju organizowany jest w Kiszyniowie festiwal „Polska wiosna w Mołdawii”. Największym skupiskiem Polakow w Mołdawii są okolice Bielc. Najbardziej znana jest wieś Styrcza, położona około trzech godzin jazdy samochodem na północ od Kiszyniowa.

W kolejnym dniu pobytu

w Moldawii towarzystwo po-lonijne powiekszyło się. Tym razem podrożowaliśmy auto-busem, wraz z nowoprzybyły-mi uczestnikami czekającej nas wieczorem konferencji zorga-nizowanej przez członków Pol-skiego Towarzystwa Medycz-nego w Mołdawii. Celem na-szej podróży były położone

o 45 km na północ od Kiszy-niowa okolice Starej Orhei. Teren ten leży na brzegu rzeki Raut, jest miejscem zamieszka-łym już od 30 tysięcy lat. Wiek najwcześniejszego osadnictwa stwierdzony zostal na podsta-wie licznych wykopalisk, któ-rych efekt eksponowany jest

w niewielkim, lecz interesują- d- , j ej

10

cym muzeum. Dzisiaj na terenie tym istnieje turystycznie nieatrakcyjne miasto Orhei, pięknie położona wieś Trebuzeni, którą podziwialiśmy z położonych na wzgórzu ruin twierdzy turec-kiej oraz najstarsza, historyczna cześć – Stara Orhei. W skład kompleksu Stara Orhei wchodzi teren wykopalísk, cerkiew, klasztor, muzeum i stara wieś z pięknie malowanymi i zdobionymi rzeźbieniami domami. Jeden z domów w Starej Orhei udostępniony jest dla turystów. Mogliś-my więc zobaczyć zarówno dom wraz z jego wyposażeniem, jak i zabudowania gospodarcze, z których najciekawsza była kamienna piwnica wbudowana w pochyłe zbocze. Po przejściu kilkuset metrów doszliśmy do 400-letniego klasztoru. Wejścia do klasztoru strzegła niewielka brama położona w dzwonnicy, z której kilkudziesięciometrowym tunelem dochodziło się do wykutej w skale cerkwi. Cerkiew, z małym, ale pięknym ikonostasem, niewielką ilością światła wpadająca przez małe okna, ikonami na ścianach i palącymi się świecami, była, pomi-mo że weszło do niej około 20 osób, miejscem pełnym skupienia, spokoju i zadumy. Całość nastroju uzupełniał stary mnich siedzący przy wejściu do części klasztornej. Część z nas od-mawiała modlitwę, część wychodziła na zewnątrz podziwiać Raut, wijący się kilkadziesiąt metrów poniżej wydrążonego w skale klasztoru. Pozostali zwiedzali wąskie, niskie i zimne cele klasztorne, w których dzisiaj już nie mieszkają mnisi. Ze szczytu pobliskiego wzgórza mogliśmy podziwiać wspaniałą panoramę okolicy i wysłuchać opowieści o systemie twierdz

i mniejszych zabudowań warownych, które kiedyś położone były na wszystkich okolicznych wzgórzach.

Po powrocie do Kiszyniowa trzeba było szybko zbierać się na rozpoczęcie konferencji. Konferencja „Współczesne metody kształcenia specjalizacyjnego i pospecjalizacyjnego lekarzy w różnych krajach ze szczególnym uwzglednieniem krajów Europy Wschodniej”, połączona z obchodami 10-lecia istnienia Federacji Polonijnych Organizacji Medycznych, zorganizowana została dzięki entuzjazmowi polonijnych lekarzy mołdawskich z Andzelą Bogutską na czele. Otwarcie konferencji odbyłlo się w Departamencie Mniejszości Narodowych. Sala została pięknie udekorowana przez naszych gospodarzy. W korytarzach mogliśmy podziwiać wystawę fotografii przedstawiajacą historię Federacji, od chwili jej powstania w Londynie przed 10-ciu laty, do dnia dzisiejszego. Wiekszość zdjęć pochodziła ze zbiorów Ewy Teslar i Piotra Konopki, współtwórców Federacji. Otwarcie Konferencji prowadzone było przez naszych gospodarzy – dr Augustyna Zagórskiego oraz dr Andzele Bogutską. Okolicznościowe wystąpienia wygłosili: J.E. ambasador RP w Mołdawii Piotr Marciniak, senator RP dr Jerzy Wojciech Pawłowski, kierownik Ośrodka Współpracy z Polonią Medyczną przy NIL dr Bożena Pietrzykowska oraz prezes Federacji Polonijnych Organizacji Medycznych dr hab. Jakub Bodziony.

W wystąpieniach poruszane były przede wszystkim sprawy dotyczące 10-lecia Federacji, jej dokonań, stanu obecnego oraz planowanej przyszłości. Znacznym przeżyciem były dla nas występy polskich zespołów młodzieżowych – zespołu wokalnego”Jaskółki”, prowadzonego przez p. Malwinę Rusu oraz zespołu tanecznego ”Krokus”, prowadzonego przez Alekseja Kiriczenko. Dzieci śpiewały i tańczyły na całkowicie profesjonalnym poziomie. Widać było, że włożyły w swoje przygotowania mnóstwo pracy. Równocześnie dało się odczuć nieukrywany entuzjazm i radość jaką sprawiały im wspólne wystepy na scenie. Koncert ich byl wspaniały, młodzież zasłużyła na pełne owacji uznanie ze strony zgromadzonej publiczności. Po występach, najpierw w miejscu rozpoczęcia Konferencji, a potem w hotelu, pogrążyliśmy się w kilkugodzinnych polsko-polonijnych rozmowach i biesiadzie zorganizowanej przez mołdawskich lekarzy polonijnych.

Kolejny dzień Konferencji rozpoczął się wystąpieniami zaproszonych gości: pani wiceminister w Ministerstwie Zdrowia, Larysy Katrinicz, przedstawiciela Ambasady RP w Mołdawii p. Jegora Bugaja oraz kierownika Katedry Kształcenia Podyplomowego AM w Kiszyniowie, prof Witaliego Rewenko.

11

Po zakonczeniu Konferencji odbyło sie zebranie Rady Federacji Polonijnych Organizacji Medycznych.

Z żalem żegnaliśmy się ze sobą, planując kolejne rychłe spotkanie i dziekując gospodarzom za świetne zorganizowanie konferencji i obchodów 10-lecia Federacji.

Kolejny dzień był dniem odjazdu. Część z nas, chcąc zdążyć na samolot, musiała wstać już o 4.00 rano. Ja miałem wylecieć o 7.00, ale w sumie wylecialem 7 godzin później. Spóźnienie samolotu dało mi okazję do bliższego poznania dworca lotniczego, z jego zimnymi, metalowymi krzesłami oraz do podsumowań. Organizatorzy spotkania włożyli dużo pracy i serca w przygotowanie bardzo udanej konferencji. Szkoda, że jubileusz Federacji nie zachęcił do przyjazdu do Mołdawii większej ilości Koleżanek i Kolegów, przyczyny tego są z pewnością złożone.

Jeżeli przyjedzie się do Mołdawii szukając wygód, luksusowych miejscowości wypoczynkowych oraz zabytków, w takiej formie w jakiej można je spotkać w niektórych krajach zachodniej Europy, to dozna się zawodu. Jeżeli szuka się spotkania z piekną przyrodą, nietypowymi zabytkami, życzliwymi i ciekawymi świata ludźmi, jest się zadowolonym z przyjazdu. Mołdawia to kraj , w moim odczuciu, piękny, pełen serdecznych i otwartych ludzi. Polonia mołdawska zasługuje na podziw i poparcie ze strony nas, którzy wiodą wygodniejsze życie, nie musząc walczyć o swoja polskość i borykać się z wieloma przeciwnościami dnia codziennego. Z chęcia przyjadę znów do Mołdawii, spotkam polonijnych przyjaciół i odwiedzę miejsca, do których nie dotarłem –Bielce, Styrcze i piwnice w Krikowa.

Janusz Kasina

Sztokholm

12

Wieczór Chopinowski w Bielcach

17 października, w 155 rocznicę śmierci Fryderyka Chopina, członkowie PTM w Mołdawii uroczyście obchodzili 5 rocznicę działałności Hospicjum Domowego w Bielcach. W Domu Polskim w Bielcach lekarze zorganizowali koncert dobroczynny, połączony z wystawą fotograficzną o działałności Hospicjum. Zaproszeni goście i organizatorzy wysł-uchali muzyki Chopina w wykonaniu wybitnego pianisty Pana Eugeniusza Papsujewa.

Dochód z koncertu przeznaczony został na cele Hospicjum. Pan Papsujew ofiarował swoje honorarium na ten zasczytny cel.

W przeddzień, w sobotę, lekarze i wo-luntariusze odwiedzili podopiecznych, zaniosli im leki, środki higieniczne

i upominki.

A. Bogucka

13

15-lecie Polskiego Stowarzyszenia Medycznego na Litwie

Nasza grupa francuska (23 osoby) wróciła przedwczoraj do Paryża po kilkudniowym pobycie w Wilnie na uroczystościach zwią-zanych z 15-leciem istnienia Polskiego Sto-warzyszenia Medycznego na Litwie. Wró-ciliśmy oczarowani urodą tego miasta, niez-wykle ciepłym i serdecznym przyjęciem nas przez Kolegów z PSML, jak też sukcesem dwudniowego Zjazdu Jubileuszowego. Stowarzyszenie litewskie należy do jednego z najaktywniejszych w naszej Federacji; różno-rodność i mnogość ich akcji na polu medycznym i charytatywnych jest imponująca. Mogliśmy naocznie stwierdzić jak ogromnym szacunkiem i sympatią cieszy się

w Wilnie PSML, a zwłaszcza jej prezes dr Bronisława Siwicka. Liczne delegacje władz miasta, stowarzyszeń polonijnych, litewskich, żydowskich jak też przedstawiciele Polskich Izb Lekarskich z różnych miast były obecne na zjeździe. Stół prezydialny literalnie uginał się od upominków, kwiatów i medali. Stowarzyszenia federacyjne były niestety słabo reprezentowane; poza naszą „potężną” delegacją byli jeszcze przedstawiciele (raczej urocze przedstawicielki) Białorusi, jak też koledzy ze Szwecji. Należy żałować, że żaden z członków Zarządu Federacji nie był obecny na tym ważnym i interesującym spotkaniu. Nasze stowarzyszenie, mimo że niezbyt liczne, wysłało swoich przedstawicieli zarówno do Sztokholmu, jak też do Kiszyniowa i do Wilna. Uważamy, że wzajemne kontakty pomiędzy stowarzyszeniami należą do jednego z najważniejszych i najprzyjemniejszych aspektów działalności federacyjnej. Należy te kontakty ciągle pogłębiać.

Z poważaniem

Piotr Konopka (prezes AMOPF-u)

Minisymposium

”Ethical dilemma in modern medicine”

Uppsala, Rudbecklaboratoriet, 19 wrzesień 2003, godz. 10.00-13.00

W roku 2003 w Szwecji odbywała się zakrojona na szeroką skalę prezentacja Polski.

W rόżnych częściach Szwecji miały miejsce ”Polskie Dni”, w trakcie ktόrych zainteresowani mieli możliwość poznania bliżej polskiej kultury, tradycji, przemysłu, jak rόwnież dorobku naukowego i walorόw turystycznych. Informacje o tych wydarzeniach znalazły się na stronie internetowej www.polen.nu. Wspόłpraca między Polską i Szwecją ma długą i bogatą tradycję. Od kilku lat mają miejsce ożywione kontakty między regionami Uppsali i Wrocławia.

14

W kwietniu 1999 roku przeprowadzono we Wrocławiu i okolicach wiele działań zmierzają-cych do przybliżenia Szwecji społeczności Wrocławia i Dolnego Śląska (”Szwedzkie Dni”). Ukazano dorobek szwedzkiej nauki i przemysłu, kulturę i sztukę, służbę zdrowia, etc. W dniu 5 maja 2001 podpisano na zamku w Uppsali ”Letter of intent” o bliskiej wspόłpracy między regionami Wrocławia i Uppsali. W 2003 roku jako jeden z elementόw programu ”Polski Rok w Szwecji” zorganizowano symposium na temat etycznych problemόw we wspόłczesnej me-dycynie, przy współpracy między innymi; Ambasady Polskiej w Sztokholmie, Akademii Me-dycznej we Wrocławiu, oraz Dolnośląskiej Izby Lekarskiej, Urzędu Wojewόdzkiego w Up-psali, Szpitala Uniwersytetu w Uppsali. Wśrόd zaproszonych prelegentόw byli znani filozofo-wie, ktόrzy specjalizują się w medyczno-etycznej problematyce. Symposium było otwarte dla wszystkich (nie tylko dla przedstawicieli zawodόw medycznych) i spotkało się z zaintereso-waniem i pozytywnym przyjęciem, co znalazło odzwierciedlenie w artykułach m.in. w Ron-den i Suecia-Polonia.

Miejsce: Rudbecksalen, Rudbecklaboratoriet, Dag Hammarskjölds väg 20, Uppsala.

Symposium zorganizowano przy wspόłpracy;

Ambasady Polskiej Urzędu Wojewόdzkiego Akademii Medycznej

w Sztokholmie w Uppsali we Wrocławiu

Dolnośląskiej Izby Szpitala Uniwersytetu Polskiego Związku Medycznego

Lekarskiej w Uppssali w Szwecji, oddział w Sztokholmie

Oraz NUTEK i J&W Health Consulting

(Jan Borowiec)

15

Deklaracja w sprawie organizacji

6 Swiatowego Kongresu Polonii Medycznej

Warszawa-Częstochowa, 2004.09.30

Niniejszym Rada Federacji Polonijnych Organizacji Medycznych (RF), reprezentowana przez viceprezydenta RF Jana W. Borowca, Okręgowa Izba Lekarska w Częstochowie (OIL), reprezentowana przez przewodniczącego OIL Zbigniewa Brzezina, Naczelna Izba Lekarska (NIL) reprezentowana przez prezesa NIL Konstantego Radziwiłła oraz Urząd Miejski w Częstochowie reprezentowany przez prezydenta miasta Częstochowa Tadeusza Wronę, deklarują zgodnie postanowienie o wspólnej organizacji 6 Światowego Kongresu Polonii Medycznej. Kongres odbędzie się w Polsce w 2006 roku, a jego głównymi celami będą; wymiana doświadczeń zawodowych, prezentacja wybranych najnowszych trendów światowych w zakresie diagnostyki i leczenia oraz dalsza integracja polskiego i polonijnych środowisk lekarskich. Konsekwencją powyższej umowy jest zobowiązanie RF i OIL do opracowania wspólnego regulaminu organizacyjnego kongresu w terminie miesiąca od daty podpisania niniejszej deklaracji.

NIL oraz władze miasta Częstochowy obejmują patronatem niniejsze przedsięwzięcie i będą wspierać je ekonomicznie i organizacyjnie.

Jan W. Borowiec Zbigniew Brzezin Konstanty Radziwiłł Tadeusz Wrona

Viceprezes Przewodniczący Prezes Prezydent

Federacji Polonijnych Okręgowej Izby Naczelnej Izby Miasta Częstochowa

Organizacji Medycznych Lekarskiej Lekarskiej

W imieniu Federacji Polonijnych Organizacji Medycznych chciałbym wszystkim naszym

czytelnikom i ich rodzinom,

złożyć świąteczne, najserdeczniejsze życzenia zdrowia, radości oraz wszelkiej pomyślności

w nowym 2005 roku.

-Redakcja Biuletynu:

A. Kłobukowski (Redaktor),

J. Bodziony, F. Forycki, J. Kasina, P. Konopka (Komitet Red-Adres Biuletyakcyjny)

A.Klobukowski@t-onl

Andrzej Klobukowski

Karl-Marx-Strasse 139d

15831 Grossziethen, Niem

A

http://members.xoom.co16 nu: ine.de cy dres strony redakcji:

m/